Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Zdaje się, że schodzę w jakąś otchłań ciemną,
Głębiej, głębiej i głębiej - w czarny odmęt Mroku -
I idę w czyjeś ślady...Za kim? Kto przede mną?
Ktoś ty? i z jakiej strony, mistrzu mój, proroku?

Ktoś Ty, co krwawą Grozy świecisz mi pochodnią?...
Wirgili? coś Dantego wiódł nad Piekieł leże?
Posępny cień Manfreda, coś tam szedł za zbrodnią?
Lub ty, szczęśliwy obcy, smętny Baudelairze?

Ktośkolwiek jest - za Tobą w te kręgi piekielne
Idę żądny otchłani - z wieczną klęską zbratan -
W Noc, w Rozpacz - w samo jądro Chaosu śmiertelne -
- Ktośkolwiek jest, przede mną - odsłoń twarz....
Tyś Szatan?!...


Nie wiadomo dlaczego i na co i po co,
Z okiem błędnie utkwionym w zaświatowej dali,
Ducha wzbijam na skrzydłach, jak na chwiejnej szali,
I spadam w dół, wieczystą przemożny nocą

W lesie gwiazd, tych, co zgasły, i tych co migocą,
Kopię skarby, lub szperam na dnie morskiej fali.
Sterałem życie w szrankach tych, co zwyciężali,
I tych, co legli w bojach nie wiadomo o co.

W górskie schodzę wąwozy, zaglądam w szczeliny
Skał, przetrząsam jaskinie, i błądzę jałowo,
I gubię się, i szukam jakiejś okruszyny

Tworzywa spod Twej kielni odprysłej, Jehowo,
W dniu, gdyś stawiał firmament...- by w gwiazdy na nowo
Dźwigać gmach mego serca, co pada w ruiny!


Wszystko co kocha, obsłon pragnie zdzierać szaty
I obnażać namiętne ukochane łona.
Mędrcy z obsłon najskrytszych chcą obnażyć światy
I bezpłodna jest miłość cnotą ujarzmiona.

O Piękno! zstąp żyjące przed oblicze ludu
I rozsłoń się jak Fryne szczerzej, śmielej, prościej;
Bez targów nierządnicy, bez tajnego brudu
Zepsucia, co w zamkniętej gnieździ się świętości.

Niech zadrżą nabożnisie...Ale wzrok artysty,
Ani myśl przed nagością się nie cofnie wieszcza:
Z ognia krwi zdrowej bucha płomień duszy czysty -
I nie, jak żywe ciało, cudu jej nie streszcza.

Poezjo! Leć nad śnieżne Ideału góry...
Lecz niech ci nie przeszkadza ducha moc żelazna
Kochać nagość Kobiety, Życia i Natury,
Bez obłudy świętoszka, bez cynizmu błazna.

Miej odwagę to bratać, czego nikt nie brata
I słuchaj jak grzmi bólem szczere życia tętno,
I rzucaj się na łono Wielkiej Prawdy świata -
Miłością ją pokonaj śmiałą i namiętną!

O stań się dla wybranych tą siłą fatalną,
Co pcha tam, na co tłumy nie śmią spojrzeć z bliska.
Leć, leć tam - i zwycięska szarp ręką brutalną
Zasłonę, gdzie jak słońce, Wielka Nagość błyska.