Zdaje się, że schodzę w jakąś otchłań ciemną,
Głębiej, głębiej i głębiej - w czarny odmęt Mroku -
I idę w czyjeś ślady...Za kim? Kto przede mną?
Ktoś ty? i z jakiej strony, mistrzu mój, proroku?
Ktoś Ty, co krwawą Grozy świecisz mi pochodnią?...
Wirgili? coś Dantego wiódł nad Piekieł leże?
Posępny cień Manfreda, coś tam szedł za zbrodnią?
Lub ty, szczęśliwy obcy, smętny Baudelairze?
Ktośkolwiek jest - za Tobą w te kręgi piekielne
Idę żądny otchłani - z wieczną klęską zbratan -
W Noc, w Rozpacz - w samo jądro Chaosu śmiertelne -
- Ktośkolwiek jest, przede mną - odsłoń twarz....
Tyś Szatan?!...
Łka smutek
W mej duszy
Deszcz prószy
Na dworze...
Skąd w duszy
Ta żałość
Co usnąć
Nie może?...
*
W naturze
Omdlałość...
Pustkowia...
Bezdroże...
Ulewą
Zalane
Gasnące
Mrą zorze...
I dymią
Mgłą szarą
I tlą się
W przestworze...
*
Kwiat zwiały
Zawieje...
Odbiegły
Sny Boże...
Już żegnam
Nadzieję
I w bólu
Się korzę...
*
Wciąż mgliściej
I dżdżyściej
Na polu -
Na dworze...
Szum liści
Wiatr głuszył...
Deszcz prószy...
Mrą zorze...
My zwyciężymy wbrew nocy złowrogiej
W sprawie jedynej, ponad światy drogiej,
W wojnie nad wojny, bez walki i broni
My zwyciężymy, nie oni, nie oni.
My zwyciężymy, bo chcemy nie wojny,
Lecz czci i chwały i prawdy spokojnej
Miecz złośliwości wyrwiemy im z dłoni,
By z czasem mogli zwyciężać i oni.
A po zwycięstwie oddamy im całe
Nasze zwycięstwo na ich cześć i chwałę -
A chwała spadnie na ludy i światy
Ze już nie będzie dla Prawdy zatraty.
I będą światy dziwiły się potem.
Jak to się stało, nic nie wiemy o tem.