Pamiętasz sępie, zorze krwią zalane,
Gdyś z chmur raz pierwszy na mnie spadł,
I pierwszą w piersi mej rozdarłeś ranę
By serce gryźć, co nieśmiertelne wciąż
Wciąż odrastało - wyżerane...
Dziś głębiej szpon swój jowiszowy wdrąż...
Dziś słabnie serce w wiekuistej ranie
I gdy - po przejściu nieodrodnych lat -
Odrastać całkiem już przestanie:
To cóż ty, sępie będziesz jadł?!
Niech mistrz wymaluje dla mej ukochanej
Krajobraz fantastyczny i zaczarowany...
Niech tam będą niebiosa jasne i błękitne,
Jak jej oczy...doliny, łąki aksamitne...
I świecąca się dróżki śród ustroni mglistych,
Złote wzgórza...Gaj, pełen piosenek jej srebrzystych...
I niech będą dnia blaski, jak jej wzrok palące,
Krople rosy jak łzy jej...tęcze w łzach błyszczące...
Lecz niech będą groty, głuche i tajemne,
Jak tajniki jej duszy...i przepaści ciemne...
I niech do chmur się skała skronią pnie lodową,
Niedostępna, jak pierś jej...I o skałę ową
Niech się rozbija morze, wrzące, niezgłebione,
jako miłość ma - wielkie - ciemne - i szalone!
Dwa jakieś kwiaty na nieznanej łące
Znęciły razem w jedno nas ustronie...
Dwie jakieś gwiazdy, ku sobie ciążące,
Na jedno ciche nas zwiodły błonie...
Dwie jakieś piosnki, zbłąkane w tumanie
Na jednej harfie gdzieś załkały złotej...
Dwie zorze budzić przyszły nas w zaranie -
Rozlśnione w jeden smętny dzień tęsknoty...
Dwa słońca zaszły ponad ciemną drogą,
Gasnącym szczęścia krwawiąc się obrazem.
Dwa meteory błysły nam złowrogo -
I w jedną otchłań nas uniosły razem!...