Są na morzu bałwany, kiedy burza dzika
Na nim wichrzy...Lecz z ciszą - tłum bałwanów znika,
I woda się wygląda, a okręt pomyka,
Spokojnie płynie, żagle rozwinąwszy białe...
Są na lądzie bałwany: ich widma wspaniałe
Unoszą się nad światem przez stulecia całe...
A świat korny na klęczkach liże ich podnoże...
I zarówno w czas burzy, jak o cichej porze
Zmącają te bałwany całe ludu morze...
Łka smutek
W mej duszy
Deszcz prószy
Na dworze...
Skąd w duszy
Ta żałość
Co usnąć
Nie może?...
*
W naturze
Omdlałość...
Pustkowia...
Bezdroże...
Ulewą
Zalane
Gasnące
Mrą zorze...
I dymią
Mgłą szarą
I tlą się
W przestworze...
*
Kwiat zwiały
Zawieje...
Odbiegły
Sny Boże...
Już żegnam
Nadzieję
I w bólu
Się korzę...
*
Wciąż mgliściej
I dżdżyściej
Na polu -
Na dworze...
Szum liści
Wiatr głuszył...
Deszcz prószy...
Mrą zorze...